Bajka

Pewnego dnia było sobie bardzo małe i wystraszone zwierzątko, zwierzątko gdy się bało zwijało się w kulkę, albo gdy było mu przykro, albo gdy nikt go nie kochał. A zwierzątko bardzo często się bało i myślało że robi coś źle, bo wszyscy je pouczali jak ma to robić no i mówili też różne rzeczy a zwierzątko każdego dnia się coraz bardziej zwijało w kulkę, aż w końcu zwinęło się w małą wystraszoną kulkę i zniknęło całkiem i nikt tego nie zauważył. Bo nikt nigdy nie zauważał zwierzątka, więc czemu teraz miałby? A czy ono tak dużo żądało, nie, ono chciało tylko żeby ktoś je pokochał.

Najpiękniejszy dzień w życiu?

Trochę zakochanym – trochę gdy masz ochotę się uśmiechać
Trochę samotnym – trochę, gdy każde popołudnie zostawiasz sobie na wszelki wypadek
Trochę rozczarowanym – trochę za dużo oczekując
Trochę zamyślonym – trochę więcej się liczą marzenia
Trochę za dużo mówię, trochę za dużo myślę.
Ale wymyśliłam, że dam Ci czas do końca czerwca, choć moje serduszko mówi: czekaj! może chcesz to za bardzo przyspieszyć? poczekaj jeszcze.
Więc przeboleję drzewa pełne czereśni, które moglibyśmy zrywać i słońce które mogłoby zaglądać nam w oczy i zieloną trawę, na której moglibyśmy leżeć i nic, nic nie mówić, tylko być. Ale po trzydziestym przyjdzie w końcu czas na pożegnalny wieczór, przemyślenie sobie paru spraw, pozbycie się żalu, pretensji i oczekiwań.
Ciekawe czy mundial wygra.

kalectwem umysłowym

„Zakochany nie myśli tak jak się myśli, ale myśli tak jak czuje: on, sam, osobiście, bez oparcia, bez autorytetu, wyodrębniony ze zbiorowości, z którą się już nie identyfikuje, bo dla zbiorowości nie jest rzeczą najważniejszą, czy jakaś osoba przyjdzie o piątej po południu w określone miejsce, czy nie, a zakochanym taka kwestia przesłania wszystkie inne. (…)
Miłość romantyczna może się wydawać jakimś okropieństwem. Niszczy spokój życiowy oraz społeczną równowagę, zakłóca harmonię między jednostką a światem i rozwiewa bezpowrotnie owo łagodne zadowolenie ze świata i własnego w nim miejsca zwanego szczęściem.”

Jest jakaś anomalia w tym, kiedy człowiek mówi światu: tak, chcę być już na zawsze uzależniony, uwięziony, schowany w pułapce mojego umysłu, naiwny i wystawiony na zranienia. Ja jednak rozumiem twórców okresu romantycznego. Tylko ludzie o takiej wrażliwości umieją to ubrać w słowa. Biedny Mickiewicz, gdyby tylko był przystojniejszy…

unspoken heartbreak

„Patient Love”
Got a pinch of tobacco in my pocket
I’m not gonna roll it no I’m not gonna smoke it
Til we’re staring at the stars and the rockets
Twinkling in the silvery night

Two sips of whiskey in the flask but I’m not gonna drink ‚em
I swear I’ll make it last
Til we’re drinking out of the same glass again

And though the sand may be washed by the sea
And the old will be lost in the new
Well four will not wait for three
For three never waited for two
And though you will not wait for me
I’ll wait for you

Got a polaroid picture in my wallet
I’m not going to tear it no I’m not gonna spoil it
It’s an unspoken heartbreak
A heartbroken handshake I’ll take with me where I go

And three words on the tip of my tongue
Not to be spoken nor sung
Or whispered to anyone
Til I scream them at the top of my lungs again

And though the sand may be washed by the sea
And the old will be lost in the new
Well four will not wait for three
For three never waited for two
And though you will not wait for me
I’ll wait for you
I’ll wait for you
And I’ll wait for you

Got a pinch of tobacco in my pocket
I’m not gonna roll it no I’m not gonna smoke it
Til we’re staring at the stars and the rockets
Twinkling in the silvery night

taka kobieca natura

A jednak to my jesteśmy tymi opiekunkami, które pogłaskają po główce i powiedzą „nic się nie stało”. I co z tego, że czasem mamy swoje humory? Mam prawo być zła, tak jak dzisiaj na przykład, mam prawo, bo jestem kobietą, a ty jesteś zwykłym, pospolitym osobnikiem płci męskiej, który zgrywa twardziela, ale wiesz co? Naprawdę męski byłbyś, gdybyś również potrafił pocieszyć. Nikogo nie obchodzi analiza, rozkład problemu na czynniki pierwsze. Nikogo nie obchodzi, że „każdy tak ma”. Zawsze musiałam sobie dawać radę sama. I tym razem sobie poradzę, nie potrzebuję cię. Taka kobieca natura.

za dużo myśli

Znów pada deszcz, nie potrafię tego znieść,
Dosyć mam przeszkód, nie umiem przez to przejść.
I napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów.
Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem że tego nie chcesz.
Wybełkotał, że Cię kocham,
tu jest źle
i serio
tęsknię.

average

Gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, że w wieku lat osiemnastu będę wstawać rano bez chęci do życia, chodzić z obwieszonymi ramionami, nie czytać już książek, warczeć na każdego człowieka i robić jak najmniej, byleby tylko się nie zmęczyć życiem jeszcze bardziej, nie uwierzyłabym; przecież nigdy taka nie byłam.

I tym razem

Na plecy plecak, jadę już
Pobocza pieśń i szosy kurz
Troszeczkę pieszo i na stopa trochę
Zostajesz w domu – twoja rzecz
Nie lubisz gór i cała wstecz
Choć smutno mi, to jakoś znów to zniosę, bo
Chcę ciebie, chcę ciebie
Chcę ciebie!
Chcę ciebie!

Nie zrobisz ze mnie domatora,
Przecież nie twoja moja sfora.
Jeżeli w domu siedzieć chcesz – siedź sobie!
Wciąż mnie zawracasz z mojej drogi,
Mam głaskać kota i jeść pierogi,
Lecz ja i tak przez cały czas w swej głowie
Mam ciebie…

Na zdjęciach z przyjaciółmi cię
Zabraknie i tym razem
Dla ciebie domem jest co ja mam
Za wypadową bazę.

Słoneczka już dogasa blask,
Do domu wracać najwyższy czas,
Opuścić trzeba miejsca ukochane.
Lecz chociaż żal i gór i chmur,
Że pójdzie w kąt ze śpiworem wór,
Nie mogę się doczekać gdy na progu znowu stanę
U ciebie.

I znowu dom i z kąta w kąt,
I wiem, że pewnie to jest błąd,
Lecz coś mi każe ciągle jeszcze wierzyć
Że taki czas nadejdzie, że
Może będę mógł – kto wie -
Nie tylko w domu, lecz na szlaku kiedyś
Chcieć ciebie…

Stworzonko znów dotknęło plecaka i spytało ostrożnie:
– Może byś… Tyle podróżowałeś…
– Nie – odpowiedział Włóczykij. – Nie teraz. – I pomyślał rozgoryczony: „Dlaczego nie pozwolą mi nigdy zachować moich wspomnień o wędrówkach tylko dla siebie? Czy nie mogą zrozumieć, że gadaniem wszystko niszczą? Jeśli im opowiadam, to potem nic nie zostaje. Pamiętam tylko swoje własne opowiadania, kiedy staram się przypomnieć sobie, jak było.”

-Tove Jansson, Opowiadania z Doliny Muminków